Dziś słyszałem w radio świetny skecz. O marzeniach dzieci bogaczy. Mówili o swoich marzeniach (odrzutowiec itp.) i prosili o wsparcie bo ich na pewno nie bedzie stać na ich spełnienie z uwagi na duże wydatki na jachty i porsche
A ja marzę, żeby mi do pierwszego wystarczyło. I na dopłatę podatku bo "wpadłem" (jak śliwka w kompot) w drugi próg. Och jaki ja jestem bogaty.
W domu zapległy się muszki. Takie małe owocówki. Wydaje mi się, że w kwiatach, które w dużych ilościach naznosiłem do domu przed swietami, żeby żonie przyjemność zrobić.
